książki na wieczór

Recenzje

[Recenzja] Tullio Avoledo - UM2033: Korzenie Niebios

Jest wiele książek i filmów o tematyce postapo. Większość z nich to zwykłe przygody stalkerskie, zimnokrwiste strzelaniny czy też ucieczka przed stworami. Na ogół wszystko kręci się wokół innego świata, stworzonego przez autorów powieści lub uniwersów. Tullio Avoledo - włoski pisarz - postanowił poruszyć temat nieco inny niż serwują nam coraz liczniejsi autorzy postapo. Avoledo postanowił poddać wiarę chrześcijańską próbie w nowym świecie, którego kształt zawdzięczamy Dmitrijowi Glukhovsky'emu.

Avoledu Tullio - Korzenie Niebios.pngPodczas zimy nuklearnej, która opanowała Włochy przy życiu zostaje garstka ludzi skryta w katakumbach św. Kaliksta, której przewodzi kardynał Kamerling - ostatni członek kolegium kardynalskiemu. Zleca ojcowi Jackowi Danielsowi misję odnalezienia patriarchę Wenecji. Ojca Danielsa czeka podróż przez nowe, zabójcze i ponure krajobrazy Włoch.

Kolejny autor, który w ramach Uniwersum Metro 2033 postanowił wyprowadzić bohatera na niebezpieczną powierzchnię. Książka prowadzona jest za pomocą narracji pierwszoosobowej, dzięki czemu czytelnik może bardzo dobrze na odczuciach bohatera, na jego stosunku do świata, a także może wraz z nim przeżywać wszystkie zmiany. Główny bohater powoli, ale w zauważalny sposób zaczyna zastanawiać się nad sensem swojej wiary, by w końcu odbyć ostateczną przemianę, czego przykładem może być zakończenie powieści.

W przypadku Korzeni Niebios pojawia się wiele mankamentów, które mogły podzielić ich czytelników na zwolenników i przeciwników powieści. Oceny książki Avoleda są na wszelkich stronach albo skrajnie wysokie albo skrajnie niskie. Co zatem mogło to spowodować?

Świat Glukhovsky'ego narzucił pewne zasady. 20 lat po wojnie nuklearnej ludność żyje na resztkach cywilizacji. Nic dziwnego, że pojawiające się w powieści dżipy z działającym GPSem czy skutery budzą mieszane uczucia. Dla fanów UM2033 jest to element nie do zniesienia. W Korzeniach Niebios również można spotkać się z elementami paranormalnymi, które w równym stopniu budzą niechęć niektórych fanów do książki.

Dość rażącym elementem w Korzeniach Niebios jest nieciągłość fabularna. W pewnym momencie wątki przestają się logicznie trzymać siebie, tak jakby autor napisał pół książki i odłożył ją na pół rok, po czym wrócił do pisania.

Poza tym wszystkim, powieść Avoledo mi się podobała pod jednym względem - żadna książka do tej pory nie budziła we mnie tylu skojarzeń z innymi książkami, grami komputerowymi czy filmami.

 

Moja ocena to niestety: 3,5 / 10

[Józek]